Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Nie z natury obce. Nutrie i ich droga do Polski

Nutria amerykańska przez wiele lat kojarzyła się nam z hodowlami w przemyśle futrzarskim.  Wiele osób kojarzy ze swego dzieciństwa obraz "wielkich szczurów z pomarańczowymi zębami". Po upadku hodowli, sporo osobników przedostało się do natury i młodszym pokoleniom kojarzy się z sympatycznymi futrzakami znad lokalnych cieków wodnych.
Co charakteryzuje ten gatunek i skąd  wziął się w Polsce - o tym w poniższym artykule.

 

Nie z natury obce. Nutrie i ich droga do Polski

Nutria (Myocastor coypus), a właściwie nutria amerykańska, to dość duży, półwodny gryzoń pochodzący z Ameryki Południowej. W naturalnym środowisku zamieszkuje brzegi rzek,
jezior oraz bagien Argentyny, Chile, Urugwaju, Paragwaju czy południowej Brazylii.
Doskonale czuje się w wodzie, jednak na lądzie również porusza się sprawnie. W naszym kraju nutria często bywa mylona z bobrem lub piżmakiem, jednak warto zwrócić
uwagę na kilka bardzo charakterystycznych cech: długi, cylindryczny, niemal nagi ogon, krępą sylwetkę, stożkowata głowa i… intensywnie pomarańczowe siekacze, które są jej
znakiem rozpoznawczym.


Dorosła nutria waży zwykle od 5 do 9 kg, choć zdarzają się osobniki znacznie większe. Długość ciała (bez ogona) wynosi około 40–60 cm, a sam ogon dodaje nutrii kolejne 30–45
cm.

Zęby, które nigdy nie przestają rosnąć

Jedną z największych ciekawostek dotyczących nutrii są jej zęby. Jak u wszystkich gryzoni, siekacze nutrii rosną przez całe życie. Intensywnie pomarańczowy kolor zawdzięczają
wysokiej zawartości żelaza w szkliwie, co sprawia, że są wyjątkowo twarde i odporne na ścieranie. Brak odpowiednich materiałów do gryzienia (gałęzi, kory, twardych roślin) może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych: przerostu zębów, deformacji szczęki, trudności w pobieraniu pokarmu, a w konsekwencji – nawet do śmierci głodowej. To jeden z powodów, dla których w warunkach azylowych tak ogromną rolę odgrywają gałęzie, konary i naturalne elementy środowiska.

 


Styl życia i charakter

Nutrie są zwierzętami stadnymi. W naturze żyją w grupach rodzinnych, często liczących od kilku do kilkunastu osobników. Są aktywne głównie o zmierzchu i nocą, choć w bezpiecznych
warunkach (także w azylach) chętnie funkcjonują również w ciągu dnia. To zwierzęta niezwykle inteligentne, ciekawskie i towarzyskie. Szybko uczą się schematów, rozpoznają opiekunów, potrafią zapamiętywać pory karmienia i reagować na głos. Wbrew obiegowym opiniom nie są agresywne – konflikty wewnątrz stad zdarzają się rzadko i zwykle mają charakter rytualny. W stosunku do ludzi nutrie wolą uciec niż atakować. Swoich zębów używają do walki w ostateczności, w poczuciu skrajnego zagrożenia. W sprzyjających warunkach nutrie mogą dożywać 8–10 lat, a w azylach nawet dłużej, jeśli zapewni się im odpowiednią opiekę weterynaryjną, dietę i przestrzeń.


Jak nutria trafiła do Polski?

Nutria nie jest gatunkiem rodzimym dla Europy. Do Polski trafiła w pierwszej połowie XX wieku, głównie za sprawą przemysłu futrzarskiego. Jej gęste, wodoodporne futro było
uznawane za wartościowy surowiec, a sama nutria – za zwierzę stosunkowo łatwe w hodowli. Pierwsze fermy nutrii zaczęły powstawać jeszcze przed II wojną światową, jednak prawdziwy rozkwit hodowli nastąpił po wojnie, szczególnie w latach 50., 60. i 70. XX wieku. W szczytowym okresie w Polsce funkcjonowały setki, a według niektórych źródeł nawet
tysiące hodowli, zarówno państwowych, jak i prywatnych. 
Nutrie hodowano:
- na futra,
- na mięso (uznawane za chude i wartościowe białkowo),
- jako zwierzęta „użytkowe” w gospodarstwach rolnych.


Ucieczki i porzucenia

Wraz z transformacją ustrojową i spadkiem opłacalności hodowli futrzarskich wiele ferm zaczęto likwidować. Część zwierząt została sprzedana, część porzucona, a część… uciekła
lub została wypuszczona do środowiska. Nutrie, jako zwierzęta niezwykle plastyczne ekologicznie, szybko zaczęły przystosowywać się do nowych warunków. Szczególnie dobrze odnalazły się w dolinach rzek, kanałach, zbiornikach retencyjnych i miejskich ciekach wodnych. Przez wiele lat ich obecność była traktowana z pobłażaniem, a nawet sympatią. W wielu
miastach stały się lokalnymi „maskotkami”, były dokarmiane, fotografowane i obserwowane przez mieszkańców.

 


Od „maskotki” do wroga systemowego

Sytuacja zmieniła się diametralnie wraz z wprowadzeniem przepisów dotyczących inwazyjnych gatunków obcych (IGO). Nutria została uznana za gatunek potencjalnie zagrażający rodzimym ekosystemom – głównie ze względu na niszczenie roślinności, podkopywanie wałów przeciwpowodziowych i konkurencję z rodzimymi gatunkami.
W praktyce oznaczało to:
- zakaz wypuszczania nutrii do środowiska,
- obowiązek eliminacji populacji żyjących na wolności,
- brak możliwości legalnego posiadania zwierząt bez odpowiednich zezwoleń.
I tu pojawił się dramatyczny paradoks: zwierzęta sprowadzone i hodowane przez człowieka, a następnie porzucone przez system, zostały uznane za problem, który należy rozwiązać poprzez eliminację.


Nutria dziś – pomiędzy prawem a etyką


Współczesna dyskusja o nutrii toczy się na styku:
- ochrony przyrody,
- odpowiedzialności człowieka,
- etyki postępowania ze zwierzętami,
- realnych kosztów i konsekwencji historycznych decyzji.


Azyle, takie jak Nutriowisko, powstały właśnie jako odpowiedź na tę lukę systemową – jako miejsca w których zwierzęta nie są ani wypuszczane do środowiska, ani zabijane, lecz
mogą dożyć swoich dni w bezpiecznych warunkach.
Rozbudowa tego miejsca w ramach trójstronnego porozumienia Fundacji Łapa i Las (opiekuna Nutriowiska), Fundacji Mushika (grantodawcy) oraz Miasta Rybnik ma na celu
stworzenie warunków do zaopiekowania się w etyczny sposób przedstawicielami tego wykluczonego gatunku. Jednocześnie pozwala na możliwość obserwacji i lepszego poznania
nutrii, a także prowadzenia wspólnych inicjatyw w zakresie szeroko pojętej edukacji przyrodniczej, również w obszarach związanych z inwazyjnymi gatunkami obcymi.  


Od narzędzia do niewidzialności

Historia nutrii w Polsce to opowieść o ludzkich decyzjach, zmieniających się interesach i konsekwencjach, które ponoszą zwierzęta. To także historia o tym, jak gatunek, który
przez dekady był wykorzystywany, a później porzucony, znalazł się w prawnej i etycznej próżni.
Dziś nutria nie jest ani dzikim przybyszem z własnej woli, ani „błędem natury”. Jest żywą istotą, która – tak jak wiele innych gatunków wykluczonych – potrzebuje mądrych,
odpowiedzialnych rozwiązań.

 

Komentarze do wpisu (0)